Hm… Miło było w końcu poznać się z moim aparatem (choć nie mój, nazwijmy tak aparat, którym dysponuję). Jest to aparat Canon EOS 40D z obiektywem typu zoom o ogniskowej 17 – 85mm ze stabilizatorem obrazu. O zgrozo, jak ja nie lubiłam optyki w liceum. Ale nie marudzimy tylko chłoniemy wiedzę!
Zatem zwiększając ogniskową, zmniejszamy kąt widzenia, co skutkuje przybliżeniem fotografowanego obiektu, ale także spłaszczeniem perspektywy. Przy mniejszej ogniskowej otrzymujemy zdjęcia z dużo wyraźniejszą głębią, włączające do kadru wiele szczegółów. Robiąc mały research wyczytałam, że obiektywy szerokokątne, np. 28 czy 35mm, są bardzo przydatne przy fotografowaniu między innymi miast, architektury, pierwszoplanowe obiekty są wyraźnie większe, a reszta tworzy bardzo wyraźne, przestrzenne tło. Z kolei obiektywy z dużą ogniskową, np. teleobiektywy 200 lub 400mm, znacznie przybliżają nam obraz, jednak traci się perspektywę. Ze względu na zoom często jest wykorzystywany w rejestrowaniu zawodów sportowych, ale także znajdują zastosowanie w fotografowaniu krajobrazu, np. widoków górskich, kiedy przez spłaszczoną perspektywę nie wybija nam się tylko jedna góra na pierwszy plan, ale mamy obraz całego pasma „na płasko”. No ciekawe, może kiedyś zainwestuję w kilka obiektywów i sama sprawdzę jak to wszystko działa.
Mój drogi mężczyzna twierdzi, że obiektywy o stałej ogniskowej (bez zoomu) robią o wiele jaśniejsze zdjęcia (dlatego taki obiektyw chce kupić). W to się jeszcze nie zagłębiłam, ale na pewno to sprawdzę:) Póki co trzeba trochę więcej poczytać, potem spakować aparat, pojechać gdzieś posprawdzać co nowego potrafię, wywoływanie zdjęć i miejmy nadzieję satysfakcja z odbitek:)