O zgrozo, miał dziś powstać następny artykuł o dobrych zdjęciach, ale chyba mnie to trochę przerasta. Do tej pory za każdym razem miałam wrażenie, że wiem coś nowego. Na fali tego zapału zaczęłam dziś czytać dalej i nagle ni stąd ni zowąd bum, zgłupiałam. Kwestie naświetlenia, pomiaru światła, gry cieni itp. są dla mnie zupełną tajemnicą i chyba tak łatwo rozpracowanie tego mi nie przyjdzie. Najpierw chyba muszę do końca sprawdzić w praktyce to, czego dowiedziałam się do tej pory. I porządnie się kiedyś wyspać, bo jak się okazuje, żaden tekst bardziej skomplikowany od horoskopu chyba już do mnie nie przemawia:) Tak więc na chwilę żegnam aparat, wywoływanie zdjęć i wszelka literaturę, ogłaszam stan odpoczynku, potem mobilizuję się do zrobienia kilku ładnych fotografii i powrócę tutaj:)
Mój mężczyzna, który mnie pilnuje, żebym się zbyt łatwo w nowej pasji nie poddała, pewnie będzie niepocieszony, że nic fascynującego nie odkryłam i nic mądrego nie napisałam, ale może jakoś mi wybaczy:) Oni zawsze wybaczają:)